Przejdź do głównej zawartości

Zielona Łódź

Łódź powszechnie odbierana jest jako miasto szare, nieciekawe i wbrew swojej nazwie absolutnie pozbawione wody. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka trudno zauważyć nasze rzeki, choć jest ich ponad dwadzieścia. Wynika to z tego, że nasze rzeki są małe i często płyną w ukrytych kanałach.
Ale mamy jedną większą rzekę, zasilaną przez Łódzkie ścieki. Ner. Kiedyś śmierdziała na kilometr i przejazd mostem przez nią był niemal niemożliwy. Teraz są tam ryby, a odważni piją nawet z niej wodę.

No dobrze ... podobno piją. Nie byłem na wycieczce do oczyszczalni ścieków, ale był tam mój syn i dzięki uważnemu słuchaniu i celnym pytaniom wygrał dla mnie taką wspaniałą podkoszulkę. Jednym z pytań było właśnie to czy ścieki po oczyszczeniu da się pić ... podobno tak. Z tego co zrozumiałem ścieki oczyszczane są najpierw kilka razy mechanicznie, potem na kilka sposobów chemicznie i biologicznie by na koniec ponownie przejść mechaniczne oczyszczenie.

Według mnie pełnię czystości woda osiąga dopiero w rzece, gdzie dodatkowo sprawę załatwia czas i roślinność.

A przy okazji oczyszczalni ścieków warto wspomnieć o innych aspektach związanych ze śmieciami, a konkretnie zmniejszeniem ilości odpadów, które można osiągnąć przez właściwe zarządzanie przepływem towarów w sieciach sklepów. Usługę tą dostarcza firma w której pracuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adrszpasko-Teplickie Skalne Miasto

W lipcu 2019 roku, gdy odpoczywaliśmy w Kłodzku , w Górach Stołowych i Masywie Śnieżnika odwiedziliśmy również czeski fragment należący do większego zagłębia parków krajobrazowych tego regionu, czyli Adrszpasko-Teplickie Skalne Miasto (wspominałem już o nim, ale dziś zebrało mi się na samodzielny większy wpis). Na wyprawę warto wyjechać z Polski dość wcześnie, tak aby być na miejscu najpóźniej o godzinie 10 rano. Mamy wtedy szansę zaparkować stosunkowo blisko, ale znacznie ważniejsze jest to, że mamy szansę obejrzeć to piękne miejsce przy w miarę niewielkim zatłoczeniu. My zaczęliśmy od strony Adrspach i to chyba jest lepszy kierunek. Ale zanim pojechaliśmy na miejsce wymieniliśmy polskie złote na czeskie korony ... i to był błąd. Już na parkingu okazało się, że opłata za cały dzień płatna złotymi jest niższa, niż w koronach po przeliczniku z poprzedniego dnia z kantoru w Kudowie. Przy okazji okazało się, że poza oficjalnym biletem do parku, za który można zapłacić kartą wszędzie możn...

Schronisko na Starych Wierchach

 Drugi dzień wyjścia w góry rozpoczęty w Kolibie na Łapsowej miał być obfity w miejsca, które lubię. Stare Wierchy od dawna się do tych miejsc zaliczały. I na szczęście nic się w tym obszarze nie zmieniło. Nieduże stare schronisko pięknie unowocześnione. Dla mnie jedno z pierwszych w którym nie było problemów z ciepłą wodą, a jedzenie było ciekawe. Niezły klimat powoduje, że próba zamówienia pokoju na nocleg musi się odbywać ze sporym wyprzedzeniem. Tak było i tym razem, pierwszy wolny nocleg był chyba we wrześniu przy próbie załatwienia go w lipcu. Ze względu na napięty plan sprawdziliśmy tylko (na wszelki wypadek) menu i poszliśmy na Maciejową. Kiedyś bardzo lubiłem tą bacówkę. Dawno tam nie byłem i bardzo chciałem dojść. Niestety jak bardzo byłem napalony na to miejsce tak bardzo się zawiodłem. Z ciekawego jedzenia nic nie pozostało, trudno o klimat gdy samo schronisko jest zamknięte dla przypadkowych turystów a posiłki wydawane są przez małe okienko. Zjedliśmy zupełnie przyzwo...

Schronisko na Turbaczu

Turbacz to jedno z pierwszych schronisk, które poznałem jeszcze w początkach szkoły podstawowej, natomiast na pewno było pierwszym, które "zdobyłem" bez rodziców. Później kilka razy w liceum ... i później przez wiele, wiele lat nigdy tam nie wracałem. Dopiero bardzo niedawno wróciłem do tego schroniska między innymi dlatego, że znajduje się na doskonałej trasie, którą w jeden dzień można pokonać z parkingu (np. w Obidowej) przy czym idzie się w kółko bez schodzenia tą samą drogą. W sumie takich tras na 5-6-7 godzin plus jedno czy dwa schroniska nie kojarzę zbyt wiele, bardzo lubię jeszcze trasę z samego końca Rycerki Górnej przez Przegibek i Wielką Raczę (choć na Wielkiej Raczy jedzenie jest OBRZYDLIWE). Może czytelnicy podrzucą jeszcze jakieś ciekawe miejsca. Ale wracając do tegorocznej wyprawy ... po obiedzie wyruszyliśmy ze Starych Wierchów z pewną taką obawą czy zdążymy przed deszczem. Dwa czy trzy razy gdzieś aż w Kilkuszowej daleko zagrzmiało i jakkolwiek było pochmur...