Przejdź do głównej zawartości

Przemijanie

Kwestię przemijania przeczuwałem dawno. Uderzyła mnie jednak dobitnie dopiero latem tego roku. Raz na kilka lat jeździmy z rodziną oglądać największą rekonstrukcję świata, czyli zamek w Malborku. Każdy wyjazd to zawsze trochę nowych informacji. Pamiętam jak kiedyś, dawno temu, nie mówiło się ani o zniszczeniach zamku przez Armię Radziecką ani tym bardziej o odbudowie zamku przez Steinbrechta po zniszczeniach przez Armię Pruską. Jednym z ciekawszych, niezbyt dawnych rozszerzeń obszaru zwiedzania są piwnice zamku średniego w skrzydle zachodnim. Przez piwnice te wychodzi się z zamku i warto wstrzymać się z robieniem zakupów do tego miejsca (jest tam umieszczony sklep z pamiątkami) bo podkoszulki są tam przynajmniej o 10 zł tańsze niż w innych sklepikach na terenie zamku.
Po zakupie jednej z podkoszulek w czasie ostatniej wyprawy postanowiliśmy porównać wszystkie które mamy. Odkryłem przy okazji, że jednej z moich już nie ma, a podkoszulka syna wygląda jak szmata i zapewne zniknie z tego świata bardzo szybko. Postanowiłem ją uwiecznić i w zasadzie dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że ma ona również drugą stronę:
Dziś nie będę  więcej pisał o Malborku, bo bardziej chciałem zwrócić uwagę na przemijanie, niż na sam zamek, ale obiecuję że do niego jeszcze kiedyś wrócę, bo go bardzo lubię. I mam nadzieję, że nie zostanie przerobiony na polski DisneyLand, choć czasami mam wrażenie, że ocieramy się o tą granicę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Adrszpasko-Teplickie Skalne Miasto

W lipcu 2019 roku, gdy odpoczywaliśmy w Kłodzku , w Górach Stołowych i Masywie Śnieżnika odwiedziliśmy również czeski fragment należący do większego zagłębia parków krajobrazowych tego regionu, czyli Adrszpasko-Teplickie Skalne Miasto (wspominałem już o nim, ale dziś zebrało mi się na samodzielny większy wpis). Na wyprawę warto wyjechać z Polski dość wcześnie, tak aby być na miejscu najpóźniej o godzinie 10 rano. Mamy wtedy szansę zaparkować stosunkowo blisko, ale znacznie ważniejsze jest to, że mamy szansę obejrzeć to piękne miejsce przy w miarę niewielkim zatłoczeniu. My zaczęliśmy od strony Adrspach i to chyba jest lepszy kierunek. Ale zanim pojechaliśmy na miejsce wymieniliśmy polskie złote na czeskie korony ... i to był błąd. Już na parkingu okazało się, że opłata za cały dzień płatna złotymi jest niższa, niż w koronach po przeliczniku z poprzedniego dnia z kantoru w Kudowie. Przy okazji okazało się, że poza oficjalnym biletem do parku, za który można zapłacić kartą wszędzie możn...

Schronisko Przysłop pod Baranią Górą

Cóż powiedzieć. Chcieliśmy z żoną ominąć to schronisko bo jak wiadomo (na szczęście to już historia) gorszego w Polsce nie było. No i na szczęście weszliśmy do środka. Pozytywny szok to zbyt słabe określenie tego co przeżyliśmy. Ciepło, miło, wspaniały zapach z kuchni, obie sale jadalne nabite tak, że niemal nie da się gdzie usiąść. I oczywiście gadżety (w tym podkoszulki) akurat dla mnie. Nie wiem kiedy dokładnie zaczęły się zmiany, wydaje mi się że latem zeszłego roku było jeszcze nieciekawie, ale czas tak szybko biegnie, że może to było latem dwa lata temu. I co mogę napisać? Pyszne jedzenie, w tym doskonałe jedzenie wegetariańskie, choć takie mam wrażenie, że gdybym przeszedł na tą formę spożywania, byłbym głodny (może warto wprowadzić dodatkowo coś wegańskiego dla drwala?). Warto zwrócić uwagę, że nawet wegetarianki potrafią tam polecić doskonałego schabowego bez niepotrzebnego krzywienia się na to słowo. Pierogi, naleśniki, zupy, naprawdę duży wybór. I ceny w porównaniu ze s...

Schronisko na Rysiance

To schronisko które lubię najbardziej ze wszystkich polskich schronisk, choć jest jeszcze kilka, które depczą mu po piętach. Poprzedniego lata zawitałem do niego w lipcu ... choć plan był zupełnie inny. Plan był bardzo ambitny, żona idzie w zaparte, że to miał być zamach na jej życie, że niby chciałem ją wykończyć w górach i tam już zostawić. Nocny autobus do Krakowa, stamtąd do Zawoi. Start koło 8 rano by późnym popołudniem dotrzeć na Halę Miziową. Następnego dnia na Rycerzową, ale z bacówki Krawców Wierch górą przez Oszus a nie dołem przez Glinki. No i trzeciego dnia to już tylko spacerkiem niemal do Zwardonia przez Wielką Raczę i stamtąd pociągiem do domu. Ale wiecie jak to z planami jest. Emocjonalnie szykowaliśmy się do tego wyjazdu miesiąc a technicznie ... no może 2 godziny. Przed planowaną trasą miałem mieć kilka spokojniejszych dni a wyjechałem w delegację na 3 dni i wróciłem tak, że ledwo zdążyłem zgarnąć podstawowe rzeczy do plecaka. Przełom czerwca i lipca, upał po...