Przejdź do głównej zawartości

Malbork cd

No i chciałem pisać o tych swoich podkoszulkach częściej, ale jak zawsze miało być wspaniale, a wyszło jak zwykle. Wracam na chwilę do Malborka, bo niedługo opiszę inną ciekawą wyprawę, której ten zamek był częścią. I możecie popatrzeć sobie na widoczek z którejś starej podkoszulki. I zazdrościć. Bo widziałem niedawno to samo na własne oczy. W kolorze, zachodzie słońca.
Zawsze chcieliśmy pójść na widowisko "Światło i dźwięk", jednak ze względu na sposób podróżowania jakoś nigdy nam się nie udawało. Ale ostatnio (o tym niebawem) udało się nam zmienić sposób podróżowania i osiągnąć zamierzony efekt. Czy było warto ... zawsze, choć może czasem warto pozostawić niektóre marzenia w formie niezrealizowanej?
Jedno o czym warto wspomnieć, to głosy aktorów. Zagłoba z "Pana Wołodyjowskiego" po wielu latach od śmierci zawsze zostanie Zagłobą, choćby udawał Wielkiego Mistrza Krzyżackiego.
Czy zachęcać, czy zniechęcać? Naprawdę nie wiem. Ja po latach oczekiwań i nadziei raczej się zawiodłem. No może poza tym, że razem ze strażnikiem wmeldowałem się ze swoimi synami do części zamku nieudostępnianej normalnie zwiedzającym. Te kilka minut warte były tego dość drogiego biletu. Przy okazji zwracam uwagę, że czas pracy kas biletowych, zwłaszcza w obszarze "czynne do" należy traktować z dużym przymrużeniem oka. Oficjalnie kasy sprzedające bilety na zwiedzanie zamku w Malborku są czynne do 19:30. W praktyce ... do 21:50. Naprawdę rzadki przypadek, gdy coś jest czynne znacznie dłużej niż wynika to z informacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Schronisko na Turbaczu

Turbacz to jedno z pierwszych schronisk, które poznałem jeszcze w początkach szkoły podstawowej, natomiast na pewno było pierwszym, które "zdobyłem" bez rodziców. Później kilka razy w liceum ... i później przez wiele, wiele lat nigdy tam nie wracałem. Dopiero bardzo niedawno wróciłem do tego schroniska między innymi dlatego, że znajduje się na doskonałej trasie, którą w jeden dzień można pokonać z parkingu (np. w Obidowej) przy czym idzie się w kółko bez schodzenia tą samą drogą. W sumie takich tras na 5-6-7 godzin plus jedno czy dwa schroniska nie kojarzę zbyt wiele, bardzo lubię jeszcze trasę z samego końca Rycerki Górnej przez Przegibek i Wielką Raczę (choć na Wielkiej Raczy jedzenie jest OBRZYDLIWE). Może czytelnicy podrzucą jeszcze jakieś ciekawe miejsca. Ale wracając do tegorocznej wyprawy ... po obiedzie wyruszyliśmy ze Starych Wierchów z pewną taką obawą czy zdążymy przed deszczem. Dwa czy trzy razy gdzieś aż w Kilkuszowej daleko zagrzmiało i jakkolwiek było pochmur...

Paryż

Tym razem Paryż zupełnie nie służbowo. Bilety kupione chyba w lipcu lub sierpniu za pieniądze porównywalne z biletem kolejowym do Koluszek (i nie mówię o Pendolino). Skąd mogliśmy wiedzieć, że trafimy w środek protestu żółtych kamizelek? Na szczęście zamiast nich żona nałożyła naprędce zakupioną podkoszulkę i już byliśmy rozpoznawani przez francuską policję jako nieszkodliwi turyści. A trzeba przyznać, parafrazując Kazimierza Wierzyńskiego, że policja francuska bije ludzi z takim smakiem, że dawne polskie ZOMO wiele by się mogło nauczyć. Wiem, bo widziałem kilka francuskich demonstracji z bliska, w tym olbrzymią przeciwko zwiększeniu liczby godzin pracy w tygodniu kilka lat temu. Przyznam, że te były wyjątkowo nieciekawe, zwłaszcza że wyjątkowo często zdarzały się w czasie tych demonstracji kradzieże i to z najdroższych sklepów (Dior, Apple) - ze Starbucksa nikt kubeczków nie kradł. Ale nie demonstracje były najważniejsze w naszym wyjeździe Dla mnie największa żenada to to, że a...

Barcelona

Jakkolwiek byłem dawno temu w Barcelonie na wizycie referencyjnej związanej z automatyką magazynową to ta podkoszulka jest zupełnie współczesna. Dostałem od syna, który wykorzystał jakieś najtańsze możliwe loty w okolicy 1 listopada i sprawdzał swoje umiejętności mówienia po hiszpańsku. Skorzystał z noclegu na waleta u znajomych którzy wyjechali na Erasmusa a za zaoszczędzone pieniądze szarpnął się na podkoszulkę dla ojca. Bardzo miło. Przyznam, że ze starego wyjazdu nie wspominam Barcelony wcale tak niesamowicie jak większość osób opowiada, ale byliśmy tam latem i nie dość że było pełno turystów, to jeszcze trochę śmierdziało kanalizacją. Najfajniejsze oczywiście były miejsca, gdzie turystów nie było, w tym fabryka Guella, zaprojektowana przez Gaudiego, zupełnie niepodobna do jego fantastycznych konstrukcji. Było też jedno fantastyczne miejsce, restauracja urządzona w starej kamienicy, w której sypialnia właścicieli była nad stajnią. Ciekawe, że rozwiązanie takie świadczy o t...