Przejdź do głównej zawartości

Apartamenty i pub Smętek w Ełku

Muszę przywrócić trochę równowagę wpisom, żeby nie wyszło, że tylko w górach są fajne podkoszulki, a ja jeżdżę tylko tam. Dodatkowo chciałem pokazać, że oprócz jazd dla przyjemności miewam też wyjazdy służbowe, które też kończą się ciekawymi podkoszulkami. Tu podkoszulka z noclegu w Ełku
Musze przyznać, że chyba rzeczywiście dziewczyny z obsługi mnie polubiły, bo podkoszulka trafia się naprawdę tylko niektórym gościom. Tylko wybrańcom mającym kartę stałego klienta.

A warto tam wracać, oj warto. Bardzo obszerne pokoje do spania z dużą osobną kuchnią dla każdego pokoju. A dla leniuchów, którzy nie lubią gotować samodzielnie bardzo fajny pub ze wspaniałą atmosferą i smacznym jedzeniem. Dużo różnego piwa, choć tu się nie wypowiem, bo pijam wino.

Dla porządku podrzucam zdjęcie tylnej strony podkoszulki
choć wydaje mi się, że różnice między rysunkami (poza adresem strony WWW Smętka) wymagają filatelistycznej wiedzy o brakach w znaczkach wynikających ze skalowania matryc.


Komentarze

  1. Po latach dodam informację, że pod łóżkiem spotkałem tam karteczkę "Tu też sprzątamy". Przypomniało mi się, bo na LinkedIn opisano podobną sytuację w większej sieciówce: https://www.linkedin.com/feed/update/urn:li:activity:6534349701729316864/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Schronisko na Turbaczu

Turbacz to jedno z pierwszych schronisk, które poznałem jeszcze w początkach szkoły podstawowej, natomiast na pewno było pierwszym, które "zdobyłem" bez rodziców. Później kilka razy w liceum ... i później przez wiele, wiele lat nigdy tam nie wracałem. Dopiero bardzo niedawno wróciłem do tego schroniska między innymi dlatego, że znajduje się na doskonałej trasie, którą w jeden dzień można pokonać z parkingu (np. w Obidowej) przy czym idzie się w kółko bez schodzenia tą samą drogą. W sumie takich tras na 5-6-7 godzin plus jedno czy dwa schroniska nie kojarzę zbyt wiele, bardzo lubię jeszcze trasę z samego końca Rycerki Górnej przez Przegibek i Wielką Raczę (choć na Wielkiej Raczy jedzenie jest OBRZYDLIWE). Może czytelnicy podrzucą jeszcze jakieś ciekawe miejsca. Ale wracając do tegorocznej wyprawy ... po obiedzie wyruszyliśmy ze Starych Wierchów z pewną taką obawą czy zdążymy przed deszczem. Dwa czy trzy razy gdzieś aż w Kilkuszowej daleko zagrzmiało i jakkolwiek było pochmur...

Paryż

Tym razem Paryż zupełnie nie służbowo. Bilety kupione chyba w lipcu lub sierpniu za pieniądze porównywalne z biletem kolejowym do Koluszek (i nie mówię o Pendolino). Skąd mogliśmy wiedzieć, że trafimy w środek protestu żółtych kamizelek? Na szczęście zamiast nich żona nałożyła naprędce zakupioną podkoszulkę i już byliśmy rozpoznawani przez francuską policję jako nieszkodliwi turyści. A trzeba przyznać, parafrazując Kazimierza Wierzyńskiego, że policja francuska bije ludzi z takim smakiem, że dawne polskie ZOMO wiele by się mogło nauczyć. Wiem, bo widziałem kilka francuskich demonstracji z bliska, w tym olbrzymią przeciwko zwiększeniu liczby godzin pracy w tygodniu kilka lat temu. Przyznam, że te były wyjątkowo nieciekawe, zwłaszcza że wyjątkowo często zdarzały się w czasie tych demonstracji kradzieże i to z najdroższych sklepów (Dior, Apple) - ze Starbucksa nikt kubeczków nie kradł. Ale nie demonstracje były najważniejsze w naszym wyjeździe Dla mnie największa żenada to to, że a...

Barcelona

Jakkolwiek byłem dawno temu w Barcelonie na wizycie referencyjnej związanej z automatyką magazynową to ta podkoszulka jest zupełnie współczesna. Dostałem od syna, który wykorzystał jakieś najtańsze możliwe loty w okolicy 1 listopada i sprawdzał swoje umiejętności mówienia po hiszpańsku. Skorzystał z noclegu na waleta u znajomych którzy wyjechali na Erasmusa a za zaoszczędzone pieniądze szarpnął się na podkoszulkę dla ojca. Bardzo miło. Przyznam, że ze starego wyjazdu nie wspominam Barcelony wcale tak niesamowicie jak większość osób opowiada, ale byliśmy tam latem i nie dość że było pełno turystów, to jeszcze trochę śmierdziało kanalizacją. Najfajniejsze oczywiście były miejsca, gdzie turystów nie było, w tym fabryka Guella, zaprojektowana przez Gaudiego, zupełnie niepodobna do jego fantastycznych konstrukcji. Było też jedno fantastyczne miejsce, restauracja urządzona w starej kamienicy, w której sypialnia właścicieli była nad stajnią. Ciekawe, że rozwiązanie takie świadczy o t...